zakochany pies jak sobie radzić
Jednak istnieje wiele skutecznych sposobów zapobiegania temu schorzeniu i utrzymania zdrowia jelitowego u psa. W tym artykule przedstawiamy porady i zalecenia dotyczące tego, jak skutecznie radzić sobie z rozwolnieniem u psa. Zdrowa dieta: Zdrowa dieta jest kluczowa dla utrzymania zdrowia jelitowego u psa. Warto zwrócić uwagę na jakość
Gdy pies sygnalizuje, że broni przedmiotu lub terenu, należy to uszanować. Jeżeli pilnuje terytorium, a my tego nie chcemy, możemy go nagradzać za spokojne zachowanie, gdy ktoś obcy przechodzi obok posesji. Początkowo ćwiczymy jak najdalej od płotu, a w miarę jak pies robi postępy, stopniowo się do niego przybliżamy.
Kolejnym ważnym czynnikiem wpływającym na społeczne zachowanie psa jest wprowadzenie go do społeczeństwa. Warto odwiedzać z psem różnego rodzaju miejsca, między innymi kawiarnie, place zabaw czy parki. To pozwoli na to, aby pies miał styczność z innymi ludźmi i zwierzętami oraz nauczył się postępowania w różnych sytuacjach.
Powinno znaleźć się rozwiązanie dlaczego pies tak robi. Kiedy jest szczeniakiem możliwe, że zbyt rzadko z nim wychodzimy na siusiu a jego pęcherz nie wytrzymuje jeszcze tak długo jak byśmy chcieli. Kiedy pies jest starszy sikanie w domu może mieć czynnik zdrowotny. Autor w książce przestawił Wam jak sobie radzić z tym problemem.
Jak sobie radzić z agresją u psów. Strona główna; Artykuły; Jak nauczyć kota spokojnego podróżowania samochodem? 9 listopada, 2023. 9 listopada, 2023
Er Sucht Sie Kölner Stadt Anzeiger. Moderatorzy: Robert A., Jarek witam wszystkich. mam pewien problem z moim 1,5 rocznym sznaucerkiem miniaturką. Wyszłam z nim wieczorny spacer i spotkałam sąsiadkę która miała młodą labradorkę. Mój pies od początku nie pałał miłością do dużych psów i zawsze szczekał. Tym razem chciałam żeby sie zaprzyjaźnili. I chyba na nieszczęście dla mnie mój piesek wąchał suczkę w jej intymne miejsca chyba zbyt długo. Później jak juz wracałam do domu to nic się juz nie załatwił i tylko wąchał strasznie szybko cały czas. jak juz weszłam do domu to on cały czs piszczy, "wzdycha" sobie, i stoi przy drzwiach. CO ZROBIĆ? Czy to mu przejdzie? jeśli tak to kiedy? POMOCY Louhans Posty: 351 Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22 06 maja 2011, 10:53 pewnie suczka miała cieczkę przejdzie mu jak się okres cieczkowy skończy isabelle30 Posty: 3531 Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36 06 maja 2011, 23:11 Ta suczka skończy cieczkę inna zacznie. Właścicielowi suczki wsio rawno gdzie chodzi i ile śladów zostawi. Ty jako właściciel psa - masz non stop szaleństwo w domu. Okres cieczkowy nie kończy sie nigdy....kończy się tylko gdy wykastrujesz psa kamila lakusiowa Posty: 509 Rejestracja: 18 września 2008, 19:51 Lokalizacja: Białystok 07 maja 2011, 13:34 Również polecam Ci kastrację. Jak nie taką na amen to jest jeszcze kastracja chemiczna. Louhans Posty: 351 Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22 07 maja 2011, 17:33 bez przesady, psy nie lecą tak samo za każdą suką w cieczce, są takie które pachną im bardziej i takie które pachną mniej. Może być tak, że ta jedna mu akurat podpasoała mocniej stąd piszczenie w domu. Na dworze na pewno będzie wąchał i węszył, ale nie za każdą będzie drapał w drzwi i piszczał pod nimi. Okres cieczkowy teoretycznie się nie kończy ale w praktyce są okresy kiedy pies za zapachem węszy mniej. Poza tym młodszy pies przeżywa to bardziej bo mu hormorzy buzują jak u nastolatka. Starszy będzie więcej wąchał na dworze ale w domu powinien być już spokojniejszy. Poza tym nie pozwalaj w przyszłości zbliżać się pieskowi za bardzo do suki w cieczce, to ułatwi sprawę, bo poza ziemią nie wywącha o która sukę chodzi i nie będzie do niej piszczał przy drzwiach, tylko będzie podsikiwał miejsce gdzie nasikała suka w cieczce. pianistka Posty: 1249 Rejestracja: 30 listopada 2005, 09:17 07 maja 2011, 19:57 Sprawa kastracji i sterylizacji jest ciągle jakimś tematem tabu, czymś "krzywdzącym" - bo pies jest rozważany w kontekście uczłowieczenia. Ciągle pokutują jakieś niestworzone i wyssane z palca mity na temat "piesek musi" i "suczka musi" (!) tudzież "piesek wie". Ano piesek nie wie, bo u psa działa tylko instynkt i hormon - tu i teraz. Prawdą jest że pies wyczuwa suki w cieczce, a jak jeszcze raz pokryje to instynkt szukania partnerki ulega wzmocnieniu. Jeżeli to tylko "ciągnięcie się" w stronę panien to można przeżyć, ale wiele samców reaguje o wiele bardziej drastycznie. Co do chodzenia z sukami w cieczce to Isabelle - wiesz o tym , że suka w ciecze podsikuje wszędzie jak tylko jej się pozwoli, a zamknąć panne 2 x w roku na 3-4 tygodnie się nie po prostu nie da. Jeżeli pies nie będzie miał statusu "reproduktor", nie pochodzi z wybitnych linii, nie ma osiągnięć to też jak Isabelle radzę kastrację, wiecej spokoju dla właściciela i zdrowia dla psa. Właścicielowi każdej suki o ile nie jest to wybitna przedstawicielka rasy z osiągnięciami też polecam sterylizacje - chroni to przed wieloma nieprzyjemnościami w tym chorobami zagrażającymi życiu. O aspekcie moralnym przykładania ręki do mnożenia psów w imię "chcę pieska" i związanej z nią bezdomności nie wspomnę ..... isabelle30 Posty: 3531 Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36 08 maja 2011, 00:22 Pies który po jednym kontakcie z suka w cieczce (podejrzewam ze był to sam początek i właściciel nawet jeszcze nie wiedział lub tuż po - inaczej nie pozwoliłby na kontakt suki z psem) będzie latać za każdą suką niezależnie czy zaczyna czy kończy czy też ma polipy i pachnie non stop. Będzie głodował, piszczał w oknie, drapał drzwi. Całe jego życie będzie toczyć się wokół "seksu i dup". I będzie tak przez całe jego życie, krótkie życie bo niewyładowany popęd doprowadzi do rozrostu i zrakowacenia prostaty - zacznie sie od poważnych problemów z wypróżnianiem. Oczywiście o operacyjnym leczeniu nie będzie mowy bo wysoki poziom testosteronu i ciągłe pobudzenie bez chwili wytchnienia załatwi sprawę serca. I to jest ten lepszy scenariusz. Ten gorszy brzmi - zero spuszczania psa ze smyczy bo jak nawieje to skończy zagryziony lub pod kołami samochodu, znacznie przed opisanymi powyżej problemami. Nieprawdą jest że młody pies to ma burzę hormonów, jak będzie starszy to mu przejdzie. Psy nie przechodzą jak ludzie buntu nastolatka i burzy hormonów. One dorastają, dojrzewają i mają jak mają. Jednym wisi i powiewa suka ta czy inna, inne szaleją na punkcie każdej. Kastracja jest w tym przypadku najlepszym wyjściem, czy ostateczna czy chemiczna. I żeby nie było, nie jestem za przeprowadzaniem zabiegu u każdego psa czy suki tylko dla wygody bo pies nic nie traci przecież. Kastracja powinna być przemyślana, jest to zabieg chirurgiczny, w znieczuleniu ogólnym mogący pociągnąć za sobą powikłania zarówno około jak i po operacyjne ale także powikłania bardziej oddalone w przyszłości. Jajek przyszyć się nie da. Ale takie właśnie zachowania są jak najbardziej wskazaniem. Ja nie twierdzę Pianistko że sukę należy zamykać dwa razy w roku na miesiąc na cztery spusty ale obserwuje na codzień jak takie panny spacerują sobie po parku, pora popołudniową (gdy jest pora spcacerowa) godzinami. Pańciowie przysiadają sobie na ławeczkach, sunia na długiej smyczy chadza sobie tu i ówdzie i nie daj Boże żeby jakiś pies podszedł - zaraz darcie mordy że należy go zabrac bo "ona ma cieczkę". Właściciele psów są terroryzowani przez jedną sukę z cieczką. I wcale nie wybitna przedstawicielkę swojego gatunku czy rasy. Tak być nie powinno. Mam znajomego w klatce obok, który ze swoja suką wychodzi w "te dni" o 3-4 w nocy żeby się wybiegała. Można? Można. Można późnym wieczorem pójść do tego parku? Skoro się mieszka tuz obok niego? Można poświęć sie i wstać przed 5 rano? ramzes123 Posty: 261 Rejestracja: 21 listopada 2008, 21:33 08 maja 2011, 09:56 [quote="i Ja nie twierdzę Pianistko że sukę należy zamykać dwa razy w roku na miesiąc na cztery spusty ale obserwuje na codzień jak takie panny spacerują sobie po parku, pora popołudniową (gdy jest pora spcacerowa) godzinami. Pańciowie przysiadają sobie na ławeczkach, sunia na długiej smyczy chadza sobie tu i ówdzie i nie daj Boże żeby jakiś pies podszedł - zaraz darcie mordy że należy go zabrac bo "ona ma cieczkę". Właściciele psów są terroryzowani przez jedną sukę z cieczką. I wcale nie wybitna przedstawicielkę swojego gatunku czy rasy. Tak być nie powinno. Mam znajomego w klatce obok, który ze swoja suką wychodzi w "te dni" o 3-4 w nocy żeby się wybiegała. Można? Można. Można późnym wieczorem pójść do tego parku? Skoro się mieszka tuz obok niego? Można poświęć sie i wstać przed 5 rano?[/quote] Myślę, że to wszystko działa w dwie strony i dobra wola przydałaby się ze strony właścicieli i suk i psów. To co opisane powyżej - godne pochwały, jednak nie każdy ma sobie tyle samozaparcia i możliwości. Ludzie pracują i nie każdy ma możliwość wyjścia o 3 - 4 nad ranem. Ułatwioną sprawę mają natomiast właściciele suczek mieszkających we własnym domu. Powiem na swoim przykładzie - moja suczka ma aktualnie cieczkę, mieszkamy w domu i niestety nie wychodzę z nią poza ogrodzenie przez ten czas. Niestety - bo brakuje nam już spaceru. Ale tu niestety pojawia się problem ze strony właścicieli psów - szczególnie tych psów, dla których pokonanie ogrodzenie nie stanowi problemu. Siedzi pies pod ogrodzeniem u mnie, grzecznie proszę sąsiada o zabranie go, bo wiem, że przejdzie, ale odpowiedź zwala mnie z nóg - i tak nic nie zrobi, bo jest mały a moja suka duża... jolantat Posty: 137 Rejestracja: 03 lipca 2008, 11:31 Lokalizacja: Będzin 08 maja 2011, 19:27 Wszystko byłoby prostrze gdyby istniała kultura u posiadaczy psów z obu stron, czyli włascicieli suk i psów. Ja też często spotykam włascicieli suk w cieczce prowadzonych na smyczy, lub o grozo bez smyczy i obrzucających kamieniami pieski które biegają samopas. Ja wtedy też mam problem i uciekam z moim psem gdzie pieprz rośnie, aby mnie nie ciągnął na smyczy, a już nie rozumiem kto wpadł na taki poroniony pomysł, aby można było wystawiać sukę w cieczce, bo przecież nowy regulamin dopuszcza taką sytuację. Niektóre psy nie mogą się skoncentrować tylko węszą, pomijając jak sie stoi koło pachnącej suczki. ramzes123 Posty: 261 Rejestracja: 21 listopada 2008, 21:33 08 maja 2011, 20:36 jolantat pisze:Wszystko byłoby prostrze gdyby istniała kultura u posiadaczy psów z obu stron, czyli włascicieli suk i psów. Ja też często spotykam włascicieli suk w cieczce prowadzonych na smyczy, lub o grozo bez smyczy i obrzucających kamieniami pieski które biegają samopas. Ja wtedy też mam problem i uciekam z moim psem gdzie pieprz rośnie, aby mnie nie ciągnął na smyczy, a już nie rozumiem kto wpadł na taki poroniony pomysł, aby można było wystawiać sukę w cieczce, bo przecież nowy regulamin dopuszcza taką sytuację. Niektóre psy nie mogą się skoncentrować tylko węszą, pomijając jak sie stoi koło pachnącej suczki. Jeśli chodzi o wystawianie suki w cieczce, przynajmniej o taką możliwość - uważam, że bardzo dobrze. Jeśli mam np 2 suki w domu, jedna z nich ma cieczkę - ta druga, mimo kąpieli równiez tym zapachem w pewien sposób będzie przesiąknięta. Ale pomijając to - nie mam zamiaru tracić wystawy, bo suka ma cieczkę. Nie zawsze da się to przewidzieć jak w zegarku. Natomiast na pewno należy w miarę możliwości - na ring i do domu. Bez spacerów, bez pogawędem z właścicielami innych psó - żeby włąśnie nie dekoncentrować. I żeby nie było, że zawsze cieczka i zawsze wystawa - jestem przeciwna wystawianiu suk w dni płode. Wiadomo - różne to dni w sensie numerycznym, ale początek i koniec cieczki - spokojnie. Louhans Posty: 351 Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22 17 maja 2011, 11:03 polecam tabletki z chlorofilem dla suki w cieczce. Może nie sa doskonałe i całkowicie zapachu nie eliminują ale zapach nie jest tak intensywny. Jeśli zapłaciłam za wystawe i moja suka dostała w tym czasie cieczkę to daję jej te tabletki. Właściwie sytuację taka póki co miała raz. Cieszka była w fazie końcowej, więc większość psów się nią wcale nie interesowała i spokojnie wychodziła na ring. Problemem jednak w takich sytuacjach może być reproduktor, pies który już krył, nie da się oszukać i cieczkę wyczuje nawet jeśli suce tyłek wyperfumujemy channel nr5 isabelle30 Posty: 3531 Rejestracja: 12 listopada 2009, 20:36 17 maja 2011, 12:03 Moim zdaniem suczki w cieczce powinny miec absolutny zakaz uczestniczenia we wszelkich wystawach, zawodach. W zeszłym roku widziałam co sie działo na ringu gdy weszły psy po suczkach - jedna z nich miała cieczke..... a nie były to pieski małe. Potem to samo było na zawodach agility - psiaki jedne były lepsze inne gorsze ale każdy jakos tam tor kończył. Wnieśli suczke z cieczką. Niby była trzymana na rekach i postawiona na ziemi dopiero przed startem. I co z tego - oznaczyła cały tor bardzo pięknie... Zaden pies potem konkurencji jakoś ukończyć nie mógł. Głupota ludzka nie zna granic. Tabletki chlorofilowe można sobie w de wsadzić.... wtedy może zniweluja zapach, haha (to czarny śmiech) Louhans Posty: 351 Rejestracja: 31 grudnia 2010, 19:22 19 maja 2011, 09:19 no cóż, jestem trochę odmiennego zdania niż isabelle30, nie widzę powodów dla których miałabym nie wystawiać suki z cieczką na wystawie. Jak już nadmieniłam, staram się zniwelować jej zapach tak bardzo jak to możliwe. Można dawac tabletki z chlorofilem, sa też specjalne spraye, którymi można spsikac sukę przed wyjściem na ring. Przez cały czas "bytności" na wystawie przemywam ją chusteczkami jak dla niemowląt, aby ograniczyć zostawianie śladów do minimum. Nie widzę jednak powodów dla których miałabym płacić te 100 zł, a na wystawach międzynarodowych nawet więcej i po prostu wyrzucić tą kasę w przysłowiowe błoto. Gdyby organizator wystawy zwrócił mi wpisowe z uwagi, na fakt, że moja suka dostała cieczkę i nie chcę jej wystawiać - wtedy miałoby to sens. A ponieważ tak się nie dzieje, to nie widzę powodu dla których mam się bezpowrotnie pozbyc pieniędzy, wcale nie takich małych dla mnie. A skoro regulamin dopuszcza - to nie łamię go, z uwagi jednak na to, że na wystawie są tez psy, robić co w mojej mocy, aby zapach mojej suki ograniczyć tak bardzo jak to tylko możliwe. Jak już powiedziałam, we wcześniejszym poście zdarzyło mi się to raz, cieczka w ostatniej fazie i chyba tylko jeden czy dwa psy zwróciły uwagę na moją sukę na kilkadziesiąt obecnych i nie jakoś przesadnie, więc nawet nie mogę mieć pewności, że chodziło o cieczkę a nie samo zainteresiwanie suką jako suką. A na moim własnym ringu i przy porównaniu o BOB - żaden. Co innego agilty, nie wiem jak inne suki, ale moja w cieczce jest wyraźnie słabsza kondycyjnie. Tutaj ja sama nie widziałabym sensu w jej uczestnictwie bowiem dostarczłabym jej wysiłku, któremu - w tych dniach - tak naprawdę nie jest w stanie podołać. Seiti Posty: 3136 Rejestracja: 03 lutego 2011, 10:58 Lokalizacja: Łódź 24 maja 2011, 20:43 To gdzie właściciele suk mają chodzić? Ja mam pod nosem park, a moja suka jak nie pójdzie do parku tylko przez mies będzie wychodzić na podwórko to potem rady sobie nie dam. W parku omijam psy szerokim łukiem, owszem wyczują ją jak podejdą, ale to też wina drugiego właściciela że pozwala swojemu psu podchodzić do każdego napotkanego psa zwłaszcza jak widzi że ja w tył zwrot i uciekam z moją. Znałam psa który miał w nosie suki z cieczką, dosłownie je ignorował, a kastrowany nie był. Inny przypadek pies był tak wytrenowany że się hamował i zawsze wracał (nie mam pojęcia jak oni to zrobili). U mnie psa to moja suka zawsze trzymała dopóki nie zapięłam go na smycz jak się suka z cieczką napatoczyła Posty: 433 Rejestracja: 16 grudnia 2020, 13:31 22 lutego 2022, 13:48 Cześć! Problem, z którym się zmagasz w tym przypadku jest trudny do rozwiązania. Aby mieć pewność, że kontakt psa z suką nie przyniesie niespodziewanych niespodzianek, możesz zgłębić temat kastracji dla psa. Z tekstu na naszym blogu dowiesz się, wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy na temat tego zabiegu. ... -wiedziec/ Zabieg kastracji jest coraz częściej wykonywany. Dzięki temu Twój pies będzie bezpieczny i zaopiekowany.
Oczywiste, że zakochujemy się w kimś innym niż mąż albo żona. To tajemnica natchnień, myśli i pokus. Jak zachować się w takiej sytuacji i czemu podporządkować swoje pragnienia? - Zabiegamy o relacje, a świat bombarduje nas wieloma bodźcami, szczególnie erotycznymi - mówi s. Jolanta Glapka i podpowiada, jak radzić sobie z zakochaniem w małżeństwie. Zakochują się nie tylko świeccy, ale też osoby duchowne. Posłuchaj, co s. Jolanta mówi o swoim doświadczeniu zakochania. W kolejnych odcinkach s. Jolanta opowie o doświadczeniach z odnową charyzmatyczną i podpowie, co zrobić, żeby wreszcie przestać bać się Ducha Świętego. Jak radzić sobie z trudnymi ludźmi i działać zgodnie ze swoimi wartościami w pracy i po pracy. Wszystko w oparciu o osobiste przeżycia i rozwiązania sprawdzone na własnej skórze. Ta niezwykła kobieta mówi, że serce Boga jest jej domem, a sama mimo braku środków finansowych buduje dom w Legionowie dla ludzi uzależnionych od narkotyków i alkoholu. Jeśli chcesz wesprzeć dzieło tej niezwykłej zakonnicy, wejdź na stronę Ważna jest każda złotówka. Zobacz też: Siostra na krawędzi. O pasjach silniejszych niż narkotyk Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
Są na świecie psy, które na widok jedzenia zapominają o bożym świecie i dałyby się pokroić za kolejną porcję karmy. Ich opiekunowie nie muszą dwoić się i troić podczas komponowania posiłków, bo i tak wszystko zostaje wymiecione z psiej miski z prędkością światła. Trudno im wtedy zrozumieć, że istnieją czworonogi, które na widok jedzenia reagują zniechęceniem albo obojętnością. Psie niejadki to spore wyzwanie, zwłaszcza, że nie da się przewidzieć czy akurat właśnie Twojego psa dopadnie taka przypadłość. Co zrobić, żeby nie zamartwiać się na śmierć i zachęcić czworonoga do jedzenia? Pamiętajcie, że podstawą jakichkolwiek działań jest ocena stanu zdrowia psa przez weterynarza. Być może brak apetytu jest wywołany jakąś chorobą. Czasami na niechęć do jedzenia wpływają np. problemy z zębami albo dziąsłami. Jeżeli jednak pies jest w dobrej kondycji, a nadal nie chce patrzeć na pełną michę, trzeba zacząć wprowadzać pewne zmiany. Ale na początek warto zrobić rachunek sumienia, czy przypadkiem nie popełniasz, któregoś z opisanych poniżej błędów. “Pies musi mieć zawsze pełną michę jedzenia!” Wielka bzdura, która z jakiegoś powodu jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jeżeli masz psa, który ma problemy z apetytem, wystawienie miski pełnej karmy na cały dzień, mija się z celem. Pies podejdzie, schrupie kilka granulek, położy się, znowu coś skubnie… Można to porównać do ciągłego zaglądania do lodówki. Niby głodny nie jesteś, ale coś małego zjesz, potem powtórka i koniec końców jakoś na normalny obiad nikt wtedy ochoty nie ma. Dlatego przyjmij zasadę, że miska z jedzeniem pojawia się w zasięgu wzroku psa tylko w określonych porach karmienia. Jeżeli pies nie zje przygotowanej porcji jedzenia w ciągu 20-30 minut, miska znika z pola jego widzenia. Im więcej odstępstw od tej zasady, tym większe prawdopodobieństwo, że pies nie będzie zainteresowany posiłkiem. Brak ciągłego dostępu do jedzenia, skutkuje zwiększeniem motywacji i zainteresowania tym, co się znajduje w misce. Na stałe w zasięgu psa powinna być wyłącznie micha z wodą. A tak a propos samej michy – pamiętaj, żeby znajdowała się w miejscu, w którym pies czuje się swobodnie, bezpiecznie i może w spokoju zjeść (bez zabawy dzieci w pobliżu, bez przechodzenia nad psem, bez hałasów). Niektóre plastikowe miski mają też bardzo specyficzny, drażniący psi nos zapach, więc powinno się je wymienić. Pełna micha przez cały dzień? To podstawowy błąd przy niejadku! Co Ci da spalenie miski? Nie o dosłowne “spalenie” oczywiście chodzi. Ta metoda zakłada wyeliminowanie lub znaczne ograniczenie klasycznego sposobu wydawania karmy. Zamiast wsypać karmę do miski psa, dzienna racja żywieniowa wydawana jest z ręki, najczęściej jako nagroda za wykonanie ćwiczenia lub pożądane zachowanie. Przy tej metodzie żywienie może odbywać się podczas treningów, spacerów, w domu, w ogrodzie – wszędzie gdzie można zabrać ze sobą psią karmę. Tu inwencja pozostaje wyłącznie po stronie opiekuna. Dlaczego ma to sens w przypadku niejadków? Bo to coś innego, ciekawego, nieprzewidywalnego. Ta sama karma, która w domu jest nudna i w psiej opinii jedyne co można z nią zrobić to tylko wzgardzić, na spacerze staje się czymś pysznym, na co trzeba zapracować albo co trzeba… złapać! :) Tę metodę przeanalizowałyśmy dokładnie w jednym z wcześniejszych wpisów. Aktywne metody karmienia – o co właściwie chodzi? To nic innego jak podawanie psu jedzenia w taki sposób, aby dodatkowo go zaangażować, wykorzystując jego naturalne instynkty i zdolności. Tropienie w domu, zdobywanie jedzenia, polowanie na suchą karmę… to wszystko pozwala przełamać nudę i rutynę, co jest szalenie istotne w przypadku niejadków. Co więcej, żeby wdrożyć te metody nie trzeba wychodzić z domu. Wszystkie pomysły dotyczące takiej formy żywienia psów znajdziecie w tym wpisie: Aktywne karmienie – mózgu ożywienie. Tropienie i polowanie na jedzenie – można to robić w domu! Więcej ruchu! Jeżeli Twoje spacery wyglądają podobnie, są krótkie albo z perspektywy psa mało ciekawe, zmiana rutyny może znacząco wpłynąć na jego apetyt. Większa dawka ruchu, czyli np. długi spacer, przeciąganie szarpakiem, gonienie za piłką, spotkanie z innymi psami wpływają na poziom endorfin w organizmie, co skutkuje zbawiennym wpływem na metabolizm. Rada dotyczy również psów małych ras, które wbrew niektórym opiniom, również potrzebują wysiłku fizycznego. Wysiłek fizyczny to często najprostszy sposób na to, żeby zwiększyć apetyt psa. Dokarmianie między posiłkami? Nope, nope, nope! A to szyneczka, a to paróweczka, a to ciastko… Jeżeli chcesz wyeliminować problem z brakiem apetytu, musisz trzymać się zasady, że pies nie dostaje takich gratisów przed zjedzeniem właściwego posiłku. Warto uzgodnić plan działania z resztą domowników, bo jest to jeden z najczęstszych błędów popełnianych w przypadku niejadków. Jeżeli Twój pies na dwie godziny przed wydaniem karmy, zje mnóstwo smakołyków albo dostanie konga wypchanego pasztetem, prawdopodobnie nie będzie miał ochoty na normalną karmę, co jest logiczne, ale niektórzy o tym zapominają. Dlatego ważna jest kontrola ilości przysmaków oraz plan regularnego karmienia. Karma karmie nierówna Wybór odpowiedniego jedzenia ma ogromne znaczenie, bo nie tylko ludzie mają swoje ulubione albo znienawidzone smaki. Warto przyjąć po prostu, że psu może coś nie smakować i trzeba będzie przekazać dalej 15kg worek karmy, który dopiero co pojawił się w Waszym domu. ;) Przy wybrednych i wymagających psach lepiej najpierw zdecydować się na mniejszy pojemnościowo worek, żeby sprawdzić czy wielkość granulek i smak odpowiadają czworonogowi. Choć z tą wielkością też różnie bywa, bo np. w przypadku karmy Belcando Adult Grain Free-Ocean, którą ostatnio testujemy, Odi początkowo była lekko zdziwiona rozmiarem kulek, które wymagają dłuższego gryzienia. Nie zniechęciło jej to jednak do jedzenia karmy, co u takiego wybrzydzacza jest naprawdę zaskakujące. Z kolei karma, którą pochłania obecnie Vesper (Belcando Adult Light) jest mniejsza, więc sprawdza się również jako nagroda podczas treningów albo wypełnienie kuli smakuli. Uprzedzając pytania – obie karmy możemy Wam śmiało polecić, bo skład jest bardzo dobry, psy chętnie ją jedzą, nie mają żadnych problemów z żołądkami ani uczuleń, które czasami nas prześladują. Smak i zapach karmy muszą być atrakcyjne dla psa. Karma nie powinna być dostępna poza porami karmienia. Ulepszacze Zmiana całej diety psa nie dla wszystkich jest atrakcyjną wizją, ale można spróbować trochę “dosmakować” karmę dodając do jego karmy np. dostępne na rynku oleje rybne albo mielone żwacze wołowe. Pamiętajcie tylko, że wprowadzanie takich produktów powinno odbywać się stopniowo. Przy wprowadzaniu jakichkolwiek zmian dotyczących żywienia czworonoga bardzo istotna jest konsekwencja, ale również zdrowy rozsądek. Zmiana np. w porach karmienia albo sposobie wydawania jedzenia może wywołać frustrację czworonoga, a nie taki mamy cel. Nawet jeśli te metody wydają Ci się zbyt proste, żeby zadziałały w przypadku Twojego psa, daj sobie czas na ich przetestowanie, bo w wielu przypadkach efekty są naprawdę świetne. K.
Po pierwsze - zachować spokój W przypadku każdej choroby a szczególnie nagłego wypadku, szansa na szybki powrót psa do zdrowia zależy od tego, jak szybko otrzyma fachową pomoc weterynaryjną. W tej sytuacji zwlekanie z zawiezieniem psa do przychodni lub leczenie go na własną rękę może przynieść więcej szkody niż pożytku. Zdarza się jednak, że pies ulegnie wypadkowi a w poblizu nie ma lekarza weterynarii. Wówczas wszystko zależy od tego, czy jesteśmy w stanie sami udzielić mu pierwszej pomocy. Od tego, w jakim stanie dowieziemy psa do lecznicy zależy jego zdrowie, a czasem nawet życie. Jeśli nie potrafimy mu pomóc, zróbmy wszystko, żeby przynajmniej nie zmniejszyć jego szans na przeżycie i powrót do zdrowia. W każdym domu i samochodzie powinna być apteczka z podstawowymi lekami i środkami opatrunkowymi. Te same materiały opatrunkowe mogą się przydać i dla psa i dla jego właściciela. Oby nigdy nie były potrzebne, ale w razie wypadku pozwolą udzielić pierwszej pomocy a może nawet uratować życie. Pamiętajmy, żeby zawsze sprawdzić datę ważności leku. Każdy listek napoczynamy z przeciwnej strony niż informacja o terminie ważności szczególnie, jeśli mamy zwyczaj odcinać opróżnioną część opakowania. Pamiętajmy, że do ostatniej tabletki data i pełna nazwa leku musi być widoczna. Jeśli wozimy psa w samochodzie, watro mieć ochronną matę na tylne siedzenie. Nie tylko zabezpieczy tapicerkę przed zabrudzeniem, kiedy zmoczony deszczem pies właduje się do samochodu, ale także w razie wypadku przyda się do przeniesienia go w bezpieczne miejsce. Jeśli w wyniku wypadku samochód nie nadaje się do jazdy, posiadając taką matę lub ewentualnie odpowiednio duży koc, łatwiej poradzimy sobie z przeniesieniem psa i znajdziemy życzliwego kierowcę, który zechce zawieźć go do weterynarza. W ostateczności można przenieść psa na kurtce właściciela trzymanej oburącz przez dwie osoby. Choć łatwiej to mówić a trudniej wykonać, przede wszystkim zachowajmy spokój i oceńmy najpierw, jakich pies doznał obrażeń i jaki jest jego stan ogólny, czy trzeba natychmiast jechać do weterynarza, czy też lepiej najpierw udzielić psu pierwszej pomocy, bo jego stan jest tak poważny, że czekanie na fachową pomoc może być zbyt ryzykowne. Taka sytuacja ma miejsce na przykład w przypadku krwotoku lub utraty przytomności. Niestety w znacznej mierze musimy kierować się własnym wyczuciem i intuicją. Kilka parametrów życiowych psa, które mogą pomóc w ocenie sytuacji: Temperatura: psy dorosłe 37,4 – 38,3 °C szczenięta 38,2 – 39,0 °C Tętno: psy dorosłe: 100-160 uderzeń na minutę psy młode: 60-120 uderzeń na minutę Tętnicy udowej szukamy w pachwinie udowej. Przemieszczając palce w tym miejscu trafimy na tętnicę i wyczujemy w pewnym momencie tętno, wystarczy spojrzeć na zegarek i policzyć Oddech: psy dorosłe: 14-18 oddechów na minutę psy młode: 20-22 oddechów na minutę Ruch klatki piersiowej przy oddychaniu powinien być widoczny. Jeśli mamy wątpliwości, bo oddech jest bardzo słaby, można go sprawdzić przykładając rękę do nozdrzy. Kolor błon śluzowych: Błona śluzowa zdrowego psa jest różowa i wilgotna. Najłatwiej to sprawdzić na dziąsłach i po odchyleniu powieki. Jest to cenna informacja w sytuacji, w której pies nie ma widocznych obrażeń a mimo to jego stan jest niepokojący. Warto wiedzieć, że niedokrwienie śluzówki najwcześniej widać na narządach rodnych, w razie wątpliwości należy sprawdzić kolor wewnętrznej strony napletka lub pochwy. Jest to bardzo ważne, bo ich bladość może świadczyć na przykład o problemach z sercem, wstrząsie anafilaktycznym lub krwotoku wewnętrznym, którego na pierwszy rzut oka nie widać, a stanowi poważne zagrożenie dla życia. Zasinienie błon śluzowych może sygnalizować niedotlenienie, zaczerwienienie natomiast powinno nasunąć podejrzenie przegrzania organizmu w wyniku na przykład udaru słonecznego.
11 sie Pięć typów spacerowiczów spotykanych przez Psiarza – jak sobie z nimi radzić? Posted at 13:01h in Aktualności Ciepłe sobotnie popołudnie, zielony park, ptaszki ćwierkają, ulubiona lodziarnia czeka za rogiem, a obok Ciebie pies lub całe stadko. Raj, prawda? Co może zepsuć Ci tę niewątpliwą przyjemność? Pogoda? Komary? Bywa i tak, ale jest coś, co chyba każdemu psiarzowi przynajmniej raz zalazło za skórę. Mowa o Piekielnym Spacerowiczu, przez którego błogi chill z pieskiem, bywa okraszony posypką z nerwów i stresu. Z pewnością znasz przynajmniej jednego z nich: Cmokacza, Macanta, Swatkę, Omnibusa czy Bon Vivanta. Cmokacz – trening w silnych rozproszeniach Ćwiczysz właśnie z psem skupianie na sobie, wszystko idzie świetnie, aż tu nagle CMOK. Ciurkanie czy pogwizdywanie to arsenał typowego Cmokacza, który uwielbia być w centrum uwagi. Ten moment, gdy wszystkie psie oczy wędrują w jego stronę, to dla niego chwila chwały. Możesz się oczywiście denerwować, ale dużo lepsze jest wykorzystanie Cmokacza do własnych celów i nauki rozproszeń w wersji hard. W ten sposób zamiast nerwów i irytacji, masz szansę odczuć słodycz satysfakcji z mądrej psiej głowy. Macant – gdy pies nie chce być dotykany To osoba, która nie dowierza własnym oczom i powab pieska musi sprawdzić organoleptycznie – czyli dotknąć, pomiziać, wyczochrać, głasknąć. Macant tak bardzo ekscytuje się widokiem czterech łap, że reakcja jest po prostu bezwarunkowa, a wyciągnięcie rąk jest szybsze niż pytanie „czy mogę?”. Na obronę tego typu spacerowicza możemy powiedzieć jedno: to ktoś, kto bardzo kocha wszelkie pieski i nie do końca zdaje sobie sprawę, że gwałtowny dotyk i pojawiająca się znikąd ręka, mogą się bardzo źle skończyć. Wśród macantów oddzielną grupą są macanci w skali mikro, czyli dzieci. Niezależnie jednak od ich wieku, nie ma sensu uderzać linijką po łapach. Spokojna prośba i wyjaśnienie czemu nie życzycie sobie miziania swego psa, to lepsza opcja. Czemu? Pies może i tak poczuć się zagrożony, a Twój podniesiony głos i zdenerwowanie nie pomogą mu w tej sytuacji. Możesz także rzecz jasna zgodzić się na dotknięcie psa na Twoich warunkach – jest to dla niego świetna okazja do nauki zdrowych zachowań wobec obcych osób. Swatka – szukam parki dla pieska To ktoś, kto z pewnością nie raz obejrzał Zakochanego Kundla. Swat na samą myśl o połączeniu dwóch psich serc, aż przebiera nogami. I choć nachalne propozycje matrymonialne są irytujące, to każdy psiarz może wykorzystać taką okazję do rozmowy o zaletach kastracji oraz walki z mitem, że każda suczka musi raz mieć młode. Każda przekonana osoba to punkt dla świadomego rozmnażania zwierząt, a do tego świetne ćwiczenie z retoryki dla Ciebie. Omnibus – samorodny behawiorysta To prawdziwy człek renesansu. Nie tylko jest znawcą ras, behawiorystą, trenerem, ale też psim dietetykiem i weterynarzem w jednym. Lubuje się w wygłaszaniu prawd ostatecznych, które dziwnym trafem z rzetelną informacją niewiele mają wspólnego. Wie, że psy z czarnym podniebieniem i rudymi brwiami to mordercy, a szczeniaka najlepiej nauczyć czystości wtykając mu nos w to, co zrobił. I chociaż Omnibus bywa irytujący w swych niezachwianych przekonaniach, pamiętaj, że tylko spokój może Cię uratować. Wdawanie się w sprzeczki nie ma sensu – zresztą nikogo nie przekona się do swoich racji, obrażając go. Potraktuj to jako ćwiczenie z osiągania ZEN i uprzejmie wyprowadź z błędu. Nie na każdego to działa, ale jeśli przemycisz Omnibusowi garść rzetelnych informacji, z pewnością podzieli się nimi z każdym napotkanym po drodze psiarzem, a mądre słowa dotrą do szerszego grona. Bon Vivant! – niech się bawią! Ten to się lubi bawić, a do imprezowania namawia także pieski. To fan psiej socjalizacji pod każdą postacią. Przed Bon Vivantem drżą osoby trenujące z psem w miejscach publicznych czy opiekunowie piesków lękowych lub po operacjach. Zapomina, że dla tych futrzaków przymusowe zaprzyjaźnianie niewiele ma wspólnego z komfortem. W walce z Bon Vivantem przydać się smycz ostrzegawcza lub nasze Haueverowe zestawy z serii Achtung! Achtung! , które powstały z myślą o komforcie psów, które nie życzą sobie kontaktu z innymi. Uprzejma prośba o zabranie psa też nie zaszkodzi, a gdyby to nie podziałało w ostateczności możesz sięgnąć po argument z którym trudno walczyć: „mój pies ma świerzba”. I jeszcze jedno. Jeśli czytając o Piekielnych Spacerowiczach, zauważyłeś niepokojące podobieństwo do siebie, to potraktuj to jako okazję do samodoskonalenia, napraw błędy i zmień się w Spacerowicza Idealnego. Hau z Tobą! O Autorze Marta i Oreo przygotowali dla Was przewodnik po akcesoriach Hauever oraz praktyczne tipy dla świeżaków w temacie psów. Martę i Oreo łączy uzależnienie od boczku i mozzarelli oraz niezdrowy entuzjazm wobec tarzania w trawie. Możecie ich podejrzeć TUTAJ
zakochany pies jak sobie radzić